Odczaruj mity

Odczaruj mity

 

Tacy już jesteśmy, że na wszystko mamy swoje zdanie 🙂

Ocenianie mamy we krwi i towarzyszy nam całe życie. I choć dzisiejsze trendy w psychologii mówią, żeby się tego wystrzegać i starać się jak najmniej oceniać tylko raczej doświadczać, to niewątpliwie nasze opinie dotyczące nauki w ogóle- maja ogromny wpływ na to jak szybko przyswajamy wiedzę. Dotyczy to również nauki języków. Każdy z nas posiada własne przekonania, mity, na temat nauki języków i w dzisiejszym artykule chciałabym poruszyć jeden z najczęściej wspominanych przez moich uczniów, który może stanowić przeszkodę na drodze do nauki języka.

Nie jestem dobry/a w nauce języków.

Tak się utarło w naszej kulturze, że szkoła i wyniki jakie mamy na świadectwie są dla nas głównym wyznacznikiem tego w czym jesteśmy dobrzy lub w czym kulejemy i jesteśmy do niczego 🙂 No, bo jak mam słabe oceny z matmy to znaczy, że księgowa ze mnie raczej nie będzie. Szybko dochodzimy do takich przekonań i rzadko mamy chęć je weryfikować czy sprawdzać.

Nie bierzemy pod uwagę, że tak naprawdę jest wiele czynników, które maja wpływ na nasz sukces (mówię tu o czasach szkolnych, gdyż to tu przeważnie rodzą się nasze przekonania). Kłótnia z przyjaciółką, chłopakiem lub rodzicami, głód ( bardzo wysoko na liście ku mojemu zaskoczeniu :), niewygodne krzesła i światło – to wszystko wpływa bezpośrednio na nasze wyniki na testach, które składają się na końcowy efekt. Idźmy dalej, częste zmiany nauczycieli językowych, naginanie zasad oceniania, nastrój i chęci ze strony nauczyciela, to czy go lubimy czy też nie… Dopiero wieloletnia praca jako nauczyciel języka angielskiego oraz własne doświadczenia jako uczeń sprawiły, że inaczej spojrzałam na kwestię ‚bycia w czymś nie/dobrym’.

W szkole średniej byłam raczej przeciętną uczennicą, nie wykazującą większych zdolności lub talentów językowych. Podejrzewam, że gdyby moja Pani ‚profesor’ (tak się kiedyś nazywało nauczyciela w szkole średniej 🙂 ) wiedziała, że ukończyłam filologię angielską na polskim uniwersytecie, potem studia magisterskie za granicą, gdzie wiele lat pracowałam jako nauczyciel to byłaby niezwykle zdumiona tym faktem. Były osoby bardziej uzdolnione, z piękną wymową, zaliczające co roku wyjazdy zagraniczne szlifujące język – no to były oczywiste oczywistości, nie jakaś tam Diana, która miała raz 5, innym razem 4, ale zdarzały się i 2-ki czy 3-ki 🙂 .

Piszę o tym dlatego, że ja wówczas myślałam, że jestem ‚takase’ z języków, i dopiero gdy przestałam wierzyć w ten mit i pozwoliłam sobie na naukę bez uprzedzeń i wierzeń innych osób na mój temat, zaczęło mi to sprawiać ogromna przyjemność i stało się moją pasją. Czyli nie tylko moje przekonania były nieprawdziwe, ale gdybym nadal w nie wierzyła moja ścieżka zawodowa i życiowa prawdopodobnie potoczyłaby się zupełnie inaczej. Nie spotkałam nigdy ucznia, który byłby rzeczywiście ‚niedobry’ w nauce języka. Źle zmotywowany, pełen negatywnych uprzedzeń w stosunku do siebie i nauki – tak, ale nigdy kogoś z zaprojektowanym brakiem predyspozycji do nauki języka. Człowiek jest tak cudowną istotą, że jego umysł jest w stanie nauczyć się wszystkiego, sama jestem tego przykładem 🙂

 

Ciekawa jestem Waszych opinii na temat nauki języków, czy zmieniły się one z biegiem lat i co Wam pomogło w dokonaniu tych zmian ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *